Ponad 10% wartości wyparowało z indeksu spółek software w USA w zaledwie dwie sesje. Powód? Amerykańskie władze zaczęły ostrzegać przed bliżej nieokreślonym, nieujawnionym modelem sztucznej inteligencji, którego możliwości mają być - cytując anonimowe źródła - „niepokojące”. Brzmi jak scenariusz z Netflixa, ale portfele inwestorów odczuły to bardzo realnie.
I tu pojawia się pytanie, które zadaję sobie od kilku tygodni: czy mamy do czynienia z autentycznym zagrożeniem, czy z precyzyjnie wyreżyserowaną grą strachem?
Amodei i syndrom Herhora
Dario Amodei, szef Anthropic, od miesięcy buduje narrację o egzystencjalnym zagrożeniu ze strony AI. Jednocześnie jego firma zbiera kolejne rundy finansowania - ostatnio wycena Anthropic przekroczyła 60 mld dolarów. Puls Biznesu porównuje go do Herhora, starożytnego egipskiego kapłana, który zgromadził tyle władzy, że de facto rządził zamiast faraona. Porównanie trafne.
Mechanizm jest prosty: straszysz świat zagrożeniem → dostajesz miejsce przy stole regulacyjnym → kształtujesz przepisy pod siebie → konkurencja (mniejsze firmy, open source) odpada. To nie jest teoria spiskowa - tak działa lobbying w każdej branży. Tyle że w AI stawki są wyższe, bo mówimy o technologii, która rzeczywiście zmieni rynek pracy, obronność i finanse.
Moim zdaniem Amodei gra podwójnie. Z jednej strony naprawdę wierzy w ryzyka związane z superinteligencją. Z drugiej - doskonale rozumie, że strach to waluta, którą można wymienić na wpływy polityczne i regulacyjne. I robi jedno i drugie jednocześnie.
Wyprzedaż spółek software o 10% w dwa dni to reakcja na mglisty komunikat o „nieznanym modelu AI”. Brak konkretu sugeruje, że rynek reaguje na nastroje, nie na fakty.
Co to oznacza dla polskiego inwestora?
Jeśli trzymasz ETF-y na NASDAQ albo bezpośrednio akcje Big Tech - powiedzmy sobie szczerze, te wahania będą się powtarzać. AI generuje cykle euforii i paniki jak żaden sektor wcześniej, może poza krypto w latach 2017-2022.
Kilka obserwacji z mojej strony:
- Korekty 10-15% w sektorze tech zdarzają się 2-3 razy w roku. To nie jest anomalia - to norma. Problem w tym, że za każdym razem media pakują je w apokaliptyczną narrację.
- Spółki software to nie to samo co spółki AI. Wiele firm z tego indeksu (SaaS, cybersecurity, cloud) korzysta na rozwoju AI, a nie jest przez nią zagrożona. Rynek wrzucił wszystko do jednego worka.
- Polski rynek reaguje z opóźnieniem, ale reaguje. CDR, Asseco, LiveChat - jeśli sentyment do tech globalnie spadnie, nasze spółki też to odczują. Choć w mniejszym stopniu.
Dla osób z kredytem hipotecznym i równoległymi inwestycjami na giełdzie: to moment na sprawdzenie, czy Twoja ekspozycja na tech nie jest zbyt duża. Nie chodzi o panikę - chodzi o rozsądną dywersyfikację.
Strach jako narzędzie
Najbardziej niepokoi mnie nie sama przecena, ale to, jak łatwo niekonkretne ostrzeżenia potrafią ruszyć rynkiem. „Nieujawniony model AI” - kto go stworzył? Jakie ma możliwości? Dlaczego władze ostrzegają publicznie zamiast działać? Te pytania pozostają bez odpowiedzi.
A może o to właśnie chodzi. Mglisty komunikat generuje więcej strachu niż konkretny. Bo konkret można zweryfikować, a mgłę - nie.
I tu dochodzimy do sedna: sektor AI wchodzi w fazę, w której polityka i regulacje będą ważniejsze niż sama technologia. Kto ma ucho decydentów - a Amodei je ma - ten będzie kształtował rynek. Dla inwestora to oznacza tyle: śledź Waszyngton równie uważnie co Dolinę Krzemową.





