3,3 procent. Tyle wyniosła inflacja konsumencka w USA w marcu – wyraźnie powyżej lutowych 2,4%. Skok niemal o punkt procentowy w ciągu miesiąca to sygnał, którego rynki nie mogą zignorować. Główny winowajca? Paliwa, które ciągną w górę cały koszyk CPI.
I tu od razu pytanie, które powinien sobie zadać każdy posiadacz kredytu w złotówkach: co mnie obchodzi inflacja w Stanach? Odpowiedź – sporo.
Fed w kleszczach, złoty pod presją
Rezerwa Federalna od miesięcy balansuje między chęcią wspierania gospodarki a obawą przed powrotem spirali cenowej. Marcowe dane to zimny prysznic dla tych, którzy liczyli na szybkie cięcia stóp w USA. Jeśli Fed wstrzyma się z obniżkami – a moim zdaniem właśnie tak się stanie – dolar pozostanie silny. A silny dolar to słabszy złoty.
Dla RPP to dodatkowy argument za ostrożnością. Rada i tak nie spieszy się z obniżkami, a perspektywa utrzymania wyższych stóp za oceanem daje jej wygodną wymówkę. Powiedzmy sobie szczerze – nawet gdyby polska inflacja dawała przestrzeń do luzowania, to Rada Polityki Pieniężnej nie będzie działać w oderwaniu od tego, co robi Fed.
Wyższa inflacja w USA oznacza mocniejszego dolara, słabszego złotego i mniejsze szanse na szybkie obniżki stóp w Polsce. Twoja rata hipoteczna jeszcze chwilę poczeka na ulgę.
Co napędza wzrost cen za oceanem?
Paliwa to główny czynnik, ale nie jedyny. Ceny usług w USA pozostają uporczywie wysokie – od ubezpieczeń po opiekę zdrowotną. Do tego dochodzi efekt ceł na import, które administracja Trumpa konsekwentnie rozszerza. Cła podnoszą koszty produkcji, a producenci przerzucają je na konsumentów. Mechanizm stary jak świat, który ekonomiści opisują od lat, ale politycy konsekwentnie ignorują.
Inflacja bazowa (bez żywności i energii) też nie daje powodów do optymizmu. To sugeruje, że problem nie jest przejściowy – siedzi głębiej.
A co z Twoim kredytem?
Jeśli masz kredyt hipoteczny z oprocentowaniem zmiennym opartym o WIBOR, to krótka wersja jest taka: nie licz na spektakularne spadki rat w najbliższych miesiącach. To, co dzieje się za oceanem, gra przeciwko obniżkom.
- Kredytobiorcy ze zmienną stopą – RPP nie ma powodu, żeby przyspieszać cykl obniżek. Cierpliwość to jedyna strategia.
- Planujący zakup mieszkania – zdolność kredytowa raczej nie poprawi się w Q2 2026. Jeśli masz wystarczającą zdolność teraz, czekanie „na lepsze czasy” niekoniecznie się opłaci – ceny nieruchomości żyją własnym życiem.
- Inwestorzy – silniejszy dolar to okazja dla tych, którzy trzymają aktywa dolarowe. Ale dla GPW i szerzej rynków wschodzących to raczej wiatr w twarz.
Dane o inflacji w USA publikuje Bureau of Labor Statistics zwykle w połowie miesiąca. Kolejny odczyt (za kwiecień) poznamy w maju – jeśli potwierdzi trend wzrostowy, reakcja rynków może być ostrzejsza.
Jeden odczyt nie zmienia fundamentów – ale zmienia narrację. A narracja w finansach potrafi żyć własnym życiem. Rynki przez ostatnie tygodnie wyceniały scenariusz „miękkie lądowanie plus obniżki”, a teraz muszą to przeliczyć. Dla nas w Polsce to oznacza jedno: kolejne miesiące niepewności. I szczerze? Do tego akurat zdążyliśmy się już przyzwyczaić.





