Wystarczyło jedno porozumienie dyplomatyczne na Bliskim Wschodzie, żeby rentowności polskich 10-latek spadły o kilkanaście punktów bazowych w ciągu dwóch sesji. Rynki zapłonęły zielenią, obligacje odbiły od dna, a scenariusz podwyżek stóp procentowych w Polsce - jeszcze tydzień temu dyskutowany na poważnie - nagle trafił do szuflady. Stan na kwiecień 2026: za wcześnie na odtrąbienie końca problemów.
Powiedzmy sobie szczerze - reakcja rynku była przesadzona. Tak, odwilż geopolityczna to dobra wiadomość dla globalnego appetite na ryzyko. Ale polskie obligacje nie traciły przez Bliski Wschód. Traciły, bo inwestorzy zaczęli wyceniać scenariusz, w którym RPP - zamiast kontynuować ostrożne cięcia - musiałaby cofnąć się i podnieść stopy. I ten scenariusz wcale nie umarł.
Odbicie obligacji to efekt poprawy globalnego sentymentu, nie fundamentalnej zmiany w polskiej polityce pieniężnej. RPP wciąż ma powody do ostrożności.
Dlaczego rynki w ogóle wyceniały podwyżki?
Głównym powodem była uporczywa inflacja bazowa, która wg danych GUS utrzymywała się powyżej celu NBP od wielu kwartałów z rzędu. Do tego doszła ekspansywna polityka fiskalna - rosnące wydatki budżetowe i presja płacowa w sektorze publicznym. Rada Polityki Pieniężnej, trzymając stopy na poziomie 5,75% od jesieni 2023 roku, dawała jasny sygnał: przestrzeń do cięć jest ograniczona.
„Nie możemy ignorować ryzyka wtórnych efektów cenowych. Zbyt wczesne luzowanie polityki pieniężnej mogłoby zdestabilizować oczekiwania inflacyjne" - prof. Adam Glapiński, prezes NBP (konferencja po posiedzeniu RPP, marzec 2026)
Rynki wzięły te słowa na poważnie. Kontrakty FRA zaczęły wyceniać nie tyle brak obniżek, co realną możliwość ruchu w górę - zwłaszcza gdyby inflacja ponownie przyspieszyła powyżej 5% rok do roku.
Obligacje odbiły - ale co z fundamentami?
Odbicie na rynku długu to klasyczny risk-on trade. Spadek napięć geopolitycznych oznacza niższą premię za ryzyko na rynkach wschodzących, w tym w Polsce. Rentowność polskich obligacji 10-letnich, która wg danych z rynku wtórnego sięgała okolic 5,8-6,0% w szczycie wyprzedaży, cofnęła się do przedziału 5,4-5,6%. Brzmi jak duży ruch - i technicznie jest. Ale to wciąż poziomy wyższe niż rok temu.
Moim zdaniem rynek popełnia błąd, traktując geopolityczną odwilż jako sygnał do pełnego all-in na polskie papiery. RPP podejmuje decyzje na podstawie danych makro, nie nastrojów na parkietach. A dane makro - uporczywa inflacja usługowa, napięty rynek pracy z bezrobociem wg GUS poniżej 5,5%, rosnące płace realne - to wciąż argumenty za utrzymaniem stóp, nie za ich cięciem.
Scenariusz: Stopy bez zmian do końca 2026
Prawdopodobieństwo: wysokie
WIBOR 3M: okolice 5,7-5,9%
Rata kredytu 400 tys./25 lat: ~3 100-3 200 zł
Obligacje 10Y: stabilizacja 5,3-5,7%
Scenariusz: Podwyżka o 25 pb
Prawdopodobieństwo: niskie, ale niezerowe
WIBOR 3M: skok do ~6,1-6,2%
Rata kredytu 400 tys./25 lat: ~3 300-3 400 zł
Wyzwalacz: inflacja CPI trwale powyżej 5%
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeśli masz kredyt hipoteczny ze zmienną stopą opartą o WIBOR 3M - na razie bez zmian. Rata nie spadnie, ale raczej też nie wzrośnie, chyba że zmaterializuje się czarny scenariusz podwyżki. Jeśli dopiero planujesz kredyt - nie licz na to, że „rynek się uspokoi i stopy pójdą w dół”. Wg typowych ofert bankowych z kwietnia 2026, marże na nowych kredytach hipotecznych oscylują w przedziale 1,8-2,5%, co przy WIBOR 3M na poziomie ~5,8% daje oprocentowanie rzędu 7,5-8,3%.
Rozważ kredyt ze stałą stopą na 5 lat, jeśli nie chcesz ryzykować ewentualnej podwyżki. Różnica w racie to zwykle 100-200 zł miesięcznie, ale kupujesz spokój.
Inwestorom w obligacje skarbowe powiem tak: krótki koniec krzywej (2-letnie) przy rentownościach powyżej 5% to wciąż atrakcyjna oferta jak na instrument z zerowym ryzykiem kredytowym. Ale kupowanie długiego końca w nadziei na rajd cenowy - to zakład na to, że RPP zacznie ciąć, a na to dowodów brak.
Jedno jest pewne: rynki lubią proste narracje. „Geopolityka się poprawiła, więc obligacje rosną, więc podwyżek nie będzie.” Tyle że tak to nie działa. NBP patrzy na inflację, nie na Bloomberg Terminal. I dopóki inflacja bazowa nie wróci trwale w okolice celu 2,5%, temat podwyżek - choć mało prawdopodobny - nie zniknie ze stołu. Bez względu na to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie.





