Dynamika płac w sektorze przedsiębiorstw spadła poniżej 8% rok do roku - jeszcze rok temu mówiliśmy o dwucyfrowych wzrostach. Jednocześnie GUS raportuje rosnące bezrobocie rejestrowane, a portale rekrutacyjne notują mniej ofert pracy niż w szczycie z 2023 roku. Brzmi ponuro, ale jest w tym pewien haczyk.
Część firm - szczególnie z sektora IT, finansów i usług dla biznesu - wciąż planuje podwyżki na ten rok. Nie z dobrego serca, tylko z konieczności. Rotacja w tych branżach jest kosztowna, a utrata kluczowego pracownika boli bardziej niż 10-15% podwyżka. Pracodawcy w handlu detalicznym czy produkcji mają mniejszy komfort - tam budżety podwyżkowe kurczą się wyraźnie.
Co hamuje wynagrodzenia?
Kilka rzeczy naraz. Inflacja spadła z dwucyfrowych poziomów, więc presja płacowa naturalnie maleje. Firmy widzą wolniejszy wzrost gospodarczy i zachowują się ostrożniej. Do tego dochodzi efekt bazy - po dwóch latach szybkich podwyżek ciężko utrzymać takie tempo.
Stopa bezrobocia rejestrowanego oscyluje w okolicach 5,5%, co wciąż jest niskim poziomem historycznie. Ale trend jest wzrostowy i to się przekłada na mniejszą siłę negocjacyjną pracowników. Powiedzmy sobie szczerze - rynek pracodawcy powoli wraca, przynajmniej w części branż.
Realne wynagrodzenia rosną (inflacja spada szybciej niż dynamika płac), ale nominalne podwyżki będą coraz skromniejsze. Dla zdolności kredytowej liczy się to drugie.
Co z tym zrobić?
Jeśli planujesz wnioskować o kredyt hipoteczny w najbliższych miesiącach, mam dobrą i złą wiadomość. Dobra: realny wzrost siły nabywczej poprawia Twoją sytuację finansową. Zła: banki patrzą na nominalne dochody i ich stabilność. Wolniejszy wzrost płac w Twojej branży może oznaczać niższą zdolność kredytową niż zakładałeś.
Konkretnie:
- Negocjuj podwyżkę teraz, zanim budżety się jeszcze bardziej skurczą. Nawet 500 zł brutto więcej to kilkanaście tysięcy złotych wyższa zdolność kredytowa.
- Dokumentuj premie i bonusy - banki mogą je uwzględnić, ale potrzebują historii z ostatnich 12 miesięcy.
- Sektor ma znaczenie. Pracujesz w IT lub finansach? Twoja pozycja negocjacyjna jest lepsza niż średnia. W handlu czy logistyce - gorzej.
Dla osób już spłacających kredyt jest lżej. Nawet skromna podwyżka przy spadającej inflacji oznacza, że rata zjada mniejszy procent domowego budżetu. To oddech, którego wielu potrzebowało po szoku stóp procentowych z lat 2022-2023.
Jeśli planujesz wniosek o kredyt, złóż go po otrzymaniu podwyżki i przepracowaniu minimum jednego pełnego miesiąca z nowym wynagrodzeniem. Bank potrzebuje zaświadczenia z aktualną kwotą.
Moim zdaniem rynek pracy się normalizuje po pandemiczno-inflacyjnym rollercoasterze - i nie ma w tym nic dramatycznego. Podwyżki po 15% rocznie nie były normą, były anomalią. Pytanie brzmi, czy firmy utrzymają realne wzrosty płac powyżej inflacji. Na razie tak, ale margines się kurczy. Dla kredytobiorców liczyć się będzie nie tempo podwyżek, ale stabilność zatrudnienia - bo to ona decyduje o zdolności w oczach banku.





